hej :*
buzi, rąsi :)
Tak jak widać na wskazanych obrazkach i jak będzie jeszcze widać poniżej, mijają mi wszystkie dni od poniedziałku do piątku, poza oczywiście dniami świątecznymi, dniami ustawowo wolnymi od pracy, dniami urlopowymi i dniami chorobowymi.
Oczywiście nie o moim urlopowym i chorobowym mowa tylko Pana i Pani, tak dobrze to jeszcze nie ma :)
I mimo, że Pan i Pani należą do grupy working from nine to five, to jak sami widzicie ja jakoś wygladam na całkiem zadowolonego, żeby nie powiedzieć szczęśliwego :)
Dlaczego?
Jak to możliwe, że pies, zwłaszcza pies myśliwski, który spędza ponad osiem godzin dziennie sam w domu (koty się nie liczą, koty z Tobą na spacer nie pójdą) jest szczęśliwy, wybiegany i zmęczony?
To proste, bo poza tymi ośmioma godzinami jest w dobie jeszcze pozostałych szesnaście godzin, które trzeba właściwie ogarnąć :)
Bo psy wbrew pozorom lubią mieć ustalony plan dnia, wiedzieć co kiedy następuje i czego mogą sie spodziewać, bo to daje im poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji i dzięki temu nie muszą cały dzień siedzieć całe w nerwach, że a nuż teraz jakiś spacer się wyjaji, albo może będą teraz karmić czy jakąś zabawę zaproponują, czy może to czas żeby isć spać, nigdy nie wiesz what to do.
Oczywiscie niespodzianki typu nagłe pojawienie się nowej zabawki czy spontaniczny wyskok na wycieczkę za miasto są zawsze jak najbardziej pożądane :)
Tu mozecie być całkowicie spokojni i takie niespodzianki serwować psom bez ograniczeń i w każdej ilości, wszystkie psy z radością przyjmą takie "znienacka" na klatę ;)))
My od poniedziałku do piątku wstajemy o siódmej rano i Pan wychodzi ze mna na spacer.
Ale nie wokół bloku, nie na siku i kupę w obrębie jednego krzaczka i nawarot. Nie nie nie.
To jest uczciwy godzinny spacer, na pole czy do lasu, z bieganiem, pilkami, kijkami, zabawą i co chesz.
Taki full wypas z samego rana na dzień dobry ♥
O ósmej wracamy do domu i jemy śnaidanie, jem i ja ;), zagryzam uchem, powkurwiam koty i już mnie nie ma.
Idę spać, a Oni szykuja się do pracy.
Przed dziewiatą nie mogę się już doczekać aż w końcu wyjdą, bo zaczyna się latanie w poszukiwaniu zaginionej skarpetki do pary, psikanie perfum, stukot obcasów, pobrzękiwanie kluczy etc.
Litosci, tu się śpi, śpi się!
A już Pani to jest najgorsza z najgorszych.
zazwyczaj wychodzi do pracy ostatnia i wraca pierwsza, taką ma swoją filozfię pracową,
później przyjdę-wcześniej wyjdę-się wyrówna ;)
czy jakoś tak :D
I jak już stoi w drzwiach gotowa do wyjścia, buziaczki, całuski, śpij Pepulku, to się zaczyna gotowość do wyjścia walić w gruzy.
Bo jeszcze tylko 736 kontrolowanych spojrzeń w lustro czy aby ta 46 rzęsa na lewj górnej powiece nie skleiła sie z tą 47 rzęsą na lewej górnej powiece i czy aby na pewno gaz wyłączony i czy aby koty nie zamknięte na balkonie i końca nie widać.
I w końcu, pa Pepulku i wyszła...ale ale nie bo przecież trzeba się jeszcze od windy wrócić, a tu taka dykteryjka bo drzwi mamy podwójne, każde z trzema zamkami, więc wychodząc zamknęła sześć zamków, wróciła od windy i otworzyła sześc zamków, sprawdziła czy wyłączyła żelazko, pa Pepulku, i zamknęła sześć zamków!!!
Chryste, i nie dostań tu Pepulku kurwicy z nerwicą i śpij Pepulku:(
Ja wiem, że ze mną się trudno rozstać ale na litość boską, widzimy się przecież po południu!!!
I w końcu poszli i witaj o słodkie lenistwo i thanks god że mają pracę, bo bym oszalał chyba.
I tak błogo i leniwie jest aż któreś wróci, między 17 a 18 zawsze wracają, wcześniej tylko dogaduja między sobą które może danego dnia wcześniej wyjść z pracy.
I jak to pierwsze wchodzi do domu, to ja się budzę, biorę misia i staję pod drzwiami i jestem wtedy permanentnie zakochany, bo podobno kiedy psi człowiek wraca do domu to w psie budzą się uczucia analogiczne do ludzkich w stanie zakochania ♥♥♥
I wtedy nie ma, że im się chce siusiu albo coś muszą zrobić, cokolwiek.
Nie nie nie, wtedy moje siusiu jest priorytetem, wchodzisz do domu, odstawiasz torbę, ubierasz psa, bierzesz telefon, piłkę, klucze i woreczek na psie niespodzianki i psa i wychodzimy.
I wtedy hulaj dusza. Godzina uczciwego spaceru z całym zabawowym, szkoleniowym i przytuleniowym antouragem :)
I tak aż do 23 przez kolejne spacery aż do ostatniego spaceru, ten czas od powrotu z pracy należy do mnie i tylko do mnie, więc nic dziwnego, że potem muszę całymi dniami odsypiać ;)))
Ale też dzięki temu nie wyję całymi dniami pod drzwiami, nie pruję kanap, nie obgryzam podłogi i nie patroszę butów...bo ja jestem bardzo pozytywnie zmęczony from nine to five :DDD
xoxo ♥♥♥
and follow my blog :*