niedziela, 18 maja 2014

CUTTING OFF :)

Hej, buzi rąsi :*

Nadejście wiosny w praktyce ogłaszamy za klepnięte. Idzie ciepłe, są deszcze i burze, ale idzie ku dobremu.

Na tą okoliczność dzisiaj Pepe miał strzyżenie/golenie, takie na grubo i po bandzie. 

Po raz pierwszy od pięciu lat postanowiliśmy nie zostawiać ani jednego zbędnego włosa, żeby jego na nadejście ciepłego odelżyć i siebie przy okazji też.

Pepe jest funkiel nówka sztuka nie śmigana, krótkowłosy i gładziutki, wygląda tak samo jak kiedy był szczeniaczkiem, tylko jest wielki i w dodatku kark ;)

Nie było lekko, Pepe nie jest zbyt entuzjastycznie nastawiony do maszynek do golenia i obcych ludzi zaglądających mu tu i ówdzie, zwłaszcza z nożyczkami i w okolicy siuraka ;) 

Było wciskanie się między nogi i wklejanie w podłogę, lizanie po wszystkich twarzach żeby tylko odwrócić uwagę i to spojrzenie na maszynkę "A żebyś tak się zepsuła".

Ale udało się, wygląda jak nie Pepe, ale widać po nim że mu lżej troszkę, a my przez najbliższych kilka tygodni będziemy mogli skupić się na czymś innym niż wyczesywanie i odkurzanie. 

Co prawda po uwolnieniu się z uścisków fryzjerskich wkurw przeszedł wszelkie oczekiwania wszystkich a kąpiel spowodowała totalną eskalację i okazanie nam co pies o nas myśli, były dwa spacery pod rząd na 200% aż emocje opadły i zasnął ;)

Nie obyło się bez zapewnień, że jest tak samo piękny, jak nie bardziej, że wcale nie wygląda jak dzieciuch i że włosy nie cycki i odrosną:) 

Że tak trzeba, że sierść się wzmocni, że znikną kołtuny które zaczynają tworzyć nowe cywilizacje i już są bliskie wynalezienia koła, że będzie łatwiej kleszcze namierzyć etc.

Przekonał go dopiero Karo, który też był strzyżony i jakoś się chłopaki rozpoznali więc nie takie zmiany wielkie jak się wydają :)









































xoxo ♥
and follow my blog 



14 komentarzy:

  1. Rzeczywiście młodo, ale i elegancko tak!
    (Dawka chichrania wieczorna dzięki Wam solidna, dzięki Wam za to)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z opisu: T. zachowywała się bardzo podobnie na swoim pierwszym strzyżeniu. Trochę w tym mojej winy, bo byłam przy tym obecna, zamiast zostawić ją samą. Myślę, że wtedy byłaby spokojniejsza i nie próbowałaby zwiewać ze stołu, bo zwyczajnie nie miałaby do kogo.
    Pepe zmienił się w bardzo przystojnego dżentelmena. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie teraz wygląda! Cudne zdjęcia!

    Zapraszam na nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie no pięknie wygląda ;D I przede wszystkim co za wentylacja będzie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. o matko. ♥ jak Pepe cudownie wygląda !

    pozdrawiamy
    Ola i Baddy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pepuś jak nowy :D Piękniś, jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  7. I bardzo dobrze! przynajmniej Pepe nie będzie się męczył w te upały :)) i oczywiście jest nadal tak samo piękny, jak przed fryzjerem!:D:))))

    OdpowiedzUsuń
  8. JEJKU, faktycznie szczeniaczek :D Zupełnie jak nie PEPE! Ale nadal pięknie i dostojnie. No i na pewno będzie mu lżej przy upałach (tylko, żeby zima nie wróciła za szybko :P )
    Tak szczerze to czasem sama mam chwilę zwątpienia i taką myśl: a może by cię Puzon opitolić na grzywacza chińskiego :P

    OdpowiedzUsuń
  9. ale gładziutki Pepasek :) wygląda tak młodo, szkoda że ja po fryzjerze nie wyglądam na młodszą... ;)

    OdpowiedzUsuń